Drogi kierowniku budowy, kierowniku robót, brygadzisto.
Podejrzewam, że swoje obowiązki znasz już prawie jak mantrę. Wiesz, że odpowiadasz za organizację pracy, przestrzeganie zasad BHP, odpowiednie zabezpieczenie robót czy nadzór nad pracownikami.
Ale czy tak naprawdę zdajesz sobie sprawę z odpowiedzialności, jaką przyjmujesz na siebie, obejmując określoną funkcję na budowie?
I nie chodzi mi wyłącznie o obowiązki wynikające z Prawa budowlanego czy Kodeksu pracy.
Kiedy ostatnio dokładnie przeczytałeś zakres swoich obowiązków wynikający z umowy o pracę? Tak, tak, ten dokument, który często wygląda tak, jakby ktoś znalazł jego wzór w internecie kilkanaście lat temu i od tej pory w kolejnych firmach zmienia się w nim tylko nazwisko pracownika.
A plan BIOZ? IBWR? Dokumentacja szkolenia BHP?
Czy rzeczywiście opisują sposób, w jaki wykonywane są roboty na Twojej budowie? Czy raczej są czymś, co po prostu „musi być”, kolejnym dokumentem do przygotowania, podpisania i włożenia do segregatora?
Dopóki na budowie nic się nie dzieje, łatwo właśnie tak je traktować.
Po poważnym wypadku do tych samych dokumentów wraca prokurator, inspektor pracy, biegły, a później sąd. Wtedy sprawdza się, kto rzeczywiście kierował pracą, kto odpowiadał za dany etap robót i czy podział obowiązków opisany w dokumentacji odpowiadał temu, co faktycznie działo się na budowie.
Cała ta „papierologia” staje się materiałem dowodowym.
Kto odpowiada za BHP na budowie?
Na większej inwestycji odpowiedź rzadko sprowadza się do wskazania jednej osoby.
Jest kierownik budowy, są kierownicy robót, brygadziści, generalny wykonawca i podwykonawcy. W tym samym miejscu mogą jednocześnie pracować pracownicy kilku różnych firm.
Dlatego samo stwierdzenie, że ktoś był kierownikiem robót albo brygadzistą, nie daje jeszcze odpowiedzi na pytanie o jego odpowiedzialność. Trzeba ustalić, za co konkretnie odpowiadał.
Samo stanowisko to nie wszystko. W sprawach dotyczących art. 220 k.k. liczy się również to, jakie czynności dana osoba rzeczywiście wykonywała.
Sąd Najwyższy przyjmował, że osobą odpowiedzialną za bezpieczeństwo pracowników może być także osoba faktycznie nimi kierująca. Obowiązki nie muszą więc wynikać wyłącznie z jednego dokumentu podpisanego przy zatrudnieniu.
Działa to również w drugą stronę. Samo zajmowanie określonego stanowiska nie oznacza jeszcze, że dana osoba odpowiadała za wszystko, co działo się w danym zakresie robót.
Dokumenty trzeba więc porównać z tym, jak rzeczywiście wyglądała organizacja pracy.
Art. 220 k.k. Kiedy naruszenie BHP staje się przestępstwem?
Nie każde naruszenie przepisów BHP oznacza odpowiedzialność z art. 220 k.k.
Po wypadku można zwykle wskazać kilka nieprawidłowości. Brak zabezpieczenia, niewłaściwy nadzór, źle przygotowane stanowisko pracy, nieprawidłowe szkolenie czy braki w dokumentacji.
Sama lista uchybień nie przesądza jednak o odpowiedzialności karnej konkretnej osoby.
Art. 220 k.k. wymaga, aby osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo i higienę pracy nie dopełniła wynikającego z tego obowiązku i przez to naraziła pracownika na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. § 1 dotyczy zachowania umyślnego, natomiast § 2 zachowania nieumyślnego.
Liczy się więc nie tylko to, czy doszło do uchybienia. Trzeba także ustalić, czy konkretny obowiązek rzeczywiście obciążał daną osobę i czy jego niewykonanie miało związek z powstaniem zagrożenia.
Sąd Najwyższy w postanowieniu z 8 grudnia 2017 r., IV KK 104/17, wskazywał, że przy ocenie tego związku trzeba ustalić, czy wykonanie obowiązku zapobiegłoby niebezpieczeństwu albo istotnie zmniejszyło jego stopień. Taki sposób ujmowania art. 220 k.k. przedstawia również Państwowa Inspekcja Pracy.
Ma to duże znaczenie w sprawach, w których po wypadku wskazuje się wiele różnych uchybień. Nie każde z nich musi mieć takie samo znaczenie dla odpowiedzialności karnej.
Co oznacza bezpośrednie niebezpieczeństwo z art. 220 k.k.?
Art. 220 k.k. nie dotyczy wyłącznie sytuacji, w której rzeczywiście doszło do wypadku. Karalne jest już narażenie pracownika na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Sąd Najwyższy w wyroku z 21 września 2021 r., II KK 396/20, wskazał, że o bezpośrednim charakterze niebezpieczeństwa nie decyduje wyłącznie to, kiedy może nastąpić skutek. Istotny jest wysoki stopień prawdopodobieństwa jego wystąpienia w konkretnych okolicznościach. Taką wykładnię przywołuje także PIP.
Dobrym przykładem jest postanowienie Sądu Najwyższego z 6 maja 2015 r., IV KK 33/15. Sprawa dotyczyła pracy na niestabilnej konstrukcji. Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że bezpośrednie zagrożenie może istnieć jeszcze zanim konstrukcja faktycznie się przewróci. Jeżeli istniejący układ sytuacyjny może bez dalszej ingerencji człowieka doprowadzić do utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, stan bezpośredniego niebezpieczeństwa może już istnieć.
W sprawach dotyczących poważnych wypadków na budowie zazwyczaj potrzebna jest wiedza biegłego. To biegły ustala techniczne przyczyny zdarzenia, ocenia sposób wykonania robót, zastosowane zabezpieczenia czy zgodność prowadzonych prac z zasadami wiedzy technicznej i BHP.
Czym innym jest jednak ustalenie technicznych przyczyn zdarzenia, a czym innym odpowiedź na pytanie, kto ponosi za nie odpowiedzialność karną.
Dokumentacja BHP na budowie. BIOZ, IBWR i zakres obowiązków
Plan BIOZ, IBWR, zakresy obowiązków, instrukcje, dokumentacja szkoleń, protokoły czy wpisy w dzienniku budowy mogą pomóc ustalić, jak miał wyglądać podział zadań i czy rzeczywiście tak to funkcjonowało na budowie.
Można mieć bardzo szeroki zakres obowiązków kierownika robót, a w praktyce bieżącą pracą poszczególnych brygad kierują majstrowie i brygadziści. Może też być odwrotnie. Dokumentacja przewiduje określony podział zadań, ale większość decyzji faktycznie podejmuje jedna osoba.
Sąd Najwyższy w wyroku z 8 grudnia 2020 r., IV KK 516/19, zwrócił uwagę również na obowiązki o charakterze kontrolnym. Jeżeli dana osoba odpowiada za kontrolę przestrzegania zasad BHP, trzeba sprawdzić, czy ten obowiązek rzeczywiście wykonywała i czy robiła to prawidłowo. W orzecznictwie przyjmuje się przy tym szerokie rozumienie kręgu osób, które mogą być odpowiedzialne za BHP na gruncie art. 220 k.k.
Dlatego po wypadku nie wystarczy przeczytać zakresu obowiązków. Trzeba jeszcze ustalić, co dana osoba rzeczywiście robiła.
Szkolenie BHP pracownika. Czy sam podpis wystarczy?
Podobnie jest ze szkoleniami BHP.
W wyroku II KK 396/20 Sąd Najwyższy odniósł się również do obowiązku prawidłowego przeszkolenia pracownika w zakresie BHP. Obowiązek szkolenia nie kończy się na samym przygotowaniu dokumentu.
W praktyce karta szkolenia jest podpisana, dokument znajduje się w aktach i na pierwszy rzut oka wszystko się zgadza.
Po wypadku sprawdza się jednak nie tylko sam dokument. Istotne może być również to, czy szkolenie rzeczywiście się odbyło, czego dotyczyło i czy pracownik znał zagrożenia związane z wykonywaną przez siebie pracą.
Sam podpis pod kartą szkolenia nie zawsze pozwala to ustalić.
Czy naruszenie BHP przez pracownika wyłącza odpowiedzialność?
To argument, który w sprawach powypadkowych pojawia się często.
Pracownik zrobił coś, czego robić nie powinien. Zignorował polecenie. Wszedł do miejsca, w którym nie powinien się znajdować. Nie zastosował zabezpieczenia.
Takie zachowanie może mieć znaczenie, ale nie prowadzi automatycznie do zwolnienia z odpowiedzialności innych osób.
Sąd Okręgowy w Rzeszowie w wyroku z 25 maja 2021 r., III Ka 942/19, wskazał, że samo przyczynienie się pokrzywdzonego do zdarzenia nie prowadzi jeszcze do uwolnienia od odpowiedzialności osoby zobowiązanej do zapobieżenia skutkowi. Przyczynienie może natomiast wpływać na zakres tej odpowiedzialności.
Podobnie przy ocenie związku między naruszeniem obowiązku BHP a powstałym zagrożeniem orzecznictwo nakazuje brać pod uwagę zachowanie samego pracownika.
Nie wystarczy więc odpowiedź: „pracownik sam złamał zasady”. Trzeba sprawdzić, jak była zorganizowana praca, jakie obowiązki spoczywały na poszczególnych osobach i w jaki sposób zasady bezpieczeństwa były faktycznie egzekwowane.
Art. 220 § 1 i § 2 k.k. Umyślność i nieumyślność
To rozróżnienie łatwo źle zrozumieć.
Art. 220 § 1 k.k. dotyczy zachowania umyślnego. Nie chodzi jednak o to, że kierownik czy pracodawca chciał, żeby pracownik uległ wypadkowi.
Umyślność odnosi się do narażenia pracownika na niebezpieczeństwo.
Trzeba więc ocenić świadomość własnych obowiązków, świadomość istniejącego zagrożenia i stosunek konkretnej osoby do tego zagrożenia.
Inaczej należy ocenić osobę, która wie o zagrożeniu i mimo tego nie podejmuje działania, a inaczej osobę przekonaną, że podjęte przez nią działania zagrożenie usunęły, choć przy zachowaniu wymaganej ostrożności mogła przewidzieć, że tak nie jest.
W sprawie karnej nie jest to akademicki szczegół. Może mieć bezpośredni wpływ na przyjętą kwalifikację prawną.
Opinia biegłego po wypadku na budowie. Nie zaczynałabym od ostatniej strony
Po poważnym wypadku opinia biegłego z zakresu budownictwa lub BHP często staje się jednym z najważniejszych dowodów w sprawie.
Pierwszy odruch jest prosty. Otworzyć ostatnie strony i zobaczyć, jakie są wnioski.
Tyle że zanim zaczniemy oceniać wnioski, trzeba sprawdzić, na jakim stanie faktycznym biegły je oparł.
Biegły przygotowujący opinię korzysta z dokumentacji, fotografii, oględzin, zeznań świadków i pozostałego materiału znajdującego się w aktach. Jeżeli w opinii przyjęto określony przebieg robót, trzeba więc sprawdzić, z czego ten przebieg wynika i czy rzeczywiście jest bezsporny.
Można mieć opinię poprawną od strony technicznej, która jednocześnie opiera się na wersji wydarzeń, której sąd ostatecznie nie podzieli.
Dlatego analiza opinii wyłącznie przez pryzmat końcowych wniosków może prowadzić do zupełnie błędnych wniosków co do sytuacji osoby, której dotyczy postępowanie.
Czy biegły może wskazać, kto odpowiada za wypadek na budowie?
Biegły z zakresu budownictwa może wskazać, że konstrukcja została wykonana nieprawidłowo. Może określić techniczną przyczynę utraty jej stateczności, ocenić zastosowane zabezpieczenia czy sposób prowadzenia robót.
Nie do niego należy jednak rozstrzygnięcie, czy konkretna osoba popełniła przestępstwo z art. 220 k.k.
Taka ocena wymaga między innymi ustalenia zakresu obowiązków konkretnej osoby, analizy pozostałych dowodów i zastosowania przepisów prawa karnego. Ostatecznie należy do sądu.
Granica nie zawsze jest oczywista.
Jeżeli biegły wskazuje, że brak określonego zabezpieczenia spowodował utratę stateczności konstrukcji, wypowiada się w kwestii wymagającej wiadomości specjalnych.
Jeżeli z ustalenia technicznego przechodzi do wskazania, która osoba prawnie odpowiada za niewykonanie konkretnego obowiązku albo formułuje wniosek o odpowiedzialności karnej, taki fragment opinii trzeba ocenić znacznie uważniej.
Wypadek na budowie. Dokumenty są ważne, ale trzeba ustalić, co naprawdę się wydarzyło
W sprawie karnej nie wystarczy znaleźć naruszenie BHP. Nie wystarczy też wskazać stanowiska osoby, która mogła za dane naruszenie odpowiadać.
Trzeba ustalić jej rzeczywisty zakres obowiązków, sposób organizacji pracy oraz związek pomiędzy konkretnym zachowaniem a powstałym zagrożeniem.
Jeżeli wypadek doprowadził do śmierci albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu pracownika, oprócz art. 220 k.k. może pojawić się również odpowiedzialność za powstały skutek. Sam art. 220 k.k. nie wymaga jednak, aby do obrażeń czy śmierci rzeczywiście doszło.
Dokumentacja BHP często ląduje w segregatorze i nikt do niej później nie wraca. Po wypadku analizuje się zakresy obowiązków, BIOZ, IBWR, dokumentację szkoleń, wpisy do dziennika budowy i porównuje je z tym, co wynika z zeznań świadków oraz opinii biegłych.
Z tych wszystkich elementów trzeba odtworzyć, jak naprawdę wyglądała organizacja pracy na budowie.
Znaczenie ma więc nie tylko to, co zostało podpisane, ale również to, co rzeczywiście działo się na budowie.
Postępowanie karne po wypadku na budowie
Jeżeli po wypadku na budowie zostałeś wezwany na przesłuchanie, przedstawiono Ci zarzut albo postępowanie dotyczy Twojej odpowiedzialności jako kierownika budowy, kierownika robót lub osoby kierującej pracownikami, analiza sprawy nie powinna ograniczać się do samych przepisów BHP.
Znaczenie mogą mieć dokumentacja budowy, rzeczywisty podział obowiązków, zeznania świadków oraz opinie biegłych.
Sprawy dotyczące wypadków na budowie łączą prawo karne z zagadnieniami budowlanymi i technicznymi. Tego rodzaju postępowania prowadzę jako obrońca na etapie postępowania przygotowawczego oraz przed sądem. Więcej o tym, jak wygląda obrona w sprawach karnych w mojej kancelarii, piszę na osobnej stronie.
Orzecznictwo wykorzystane w artykule: wyrok SN z 21 września 2021 r., II KK 396/20; wyrok SN z 8 grudnia 2020 r., IV KK 516/19; postanowienie SN z 8 grudnia 2017 r., IV KK 104/17; postanowienie SN z 6 maja 2015 r., IV KK 33/15; wyrok SO w Rzeszowie z 25 maja 2021 r., III Ka 942/19.
Wezwanie po wypadku na budowie?
Zanim złożysz wyjaśnienia, warto przejrzeć dokumentację i ustalić, jak naprawdę wyglądał podział obowiązków.
Umów konsultację